Wprawdzie jest piątek, druga w nocy, ale dopiero teraz się "odrobiłam" i znalazłam czas dla komputera.
Tyle się dzieje, niech będzie krótki raport.
Mikrobiologia 4,5; angielski 4,5; genetyka 4,5; statystyka 5,0. Czyli oficjalnie już po sesji.
Musze przyznać, że naprawdę jestem z siebie dumna. Głównie ze statystyki, którą teraz naprawdę umiem, choć za kilka dni pewnie nic nie będę pamiętać.
Poza tym znów ciągle gdzieś biegam i nie mam czasu nawet usiąść. Przede mną ferie, a ja mam zaplanowany każdy dzień i wiem, że nie zdążę zrealizować wszystkich planów.
Mam nowe, krótkie włosy. Jutro jadę daleko, do Kuby.
Piję za dużo kawy- nie szanuję ani siebie, ani swojego organizmu, ale chwile trzeba łapać bardzo szybko, zanim uciekną. Wspaniałym jest fakt, że wciąż jeszcze jesteśmy młodzi, mamy masę sił i energii i chcemy pokazać wszystkim drogę do nieba, która przecież jest tak prosta. Jesteśmy zupełnie zwyczajni, ale równocześnie równie pokręceni. Chcemy po prostu jakoś sobie żyć, staramy się nie popełniać błędów i brać odpowiedzialność. To w gruncie rzeczy dość trudne- dorosłość przeraża. Ale jedyny wybór jaki mamy, to iść trochę na oślep i probować podejmować dobre decyzje. Ja swoich nie żałuję.
Lubię moich przyjaciół. Cieszę się z tego, w jakim miejscu jestem i jak wygląda moje życie. Doceniam ludzi, których udało mi się poznać. I chcę tego życia jeszcze więcej. Zachłannie i bez przerwy proszę o więcej. Choć i tak mam juz ogromnie wiele.
Jejku, czy ja zawsze muszę popadać w jakąś melancholię, kiedy zaloguję się na blogpeelu?
Dobrze. Zdjęcia, czyli ostatni dzień sesji zimowej 2012.
--
Jeśli nie masz co robić czekając na ukochanego, który pisze egzamin:
1.Znajdź dowolnego kota, albo poczekaj aż sam Cię znajdzie.
2.Zacznij robić mu zdjęcia.
Dwie godziny masz z głowy.
--
--
--
--
--
Wieczór z pekspeQQtywy.
--
QQ obiektywie Moniki T.
--
QQ ukryta we włosach ukochanego.
--
--
--
Ulubiony zestaw wieczoru.
--
Liczę na to, że marzec będzie miesiącem zmian. To wszystko, co mogę powiedzieć, aby nie zapeszać.