"Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą..." //W.Szymborska

2012-01-23 01:16:18


Uczę się przecież cały czas!! 

Nie umiem liczyć, to zdecydowanie, jestem całkowicie matematycznym matołem, a co za tym idzie, nie mam co marzyć o napisaniu kiedykolwiek pracy doktorskiej (wg. mojego nie-wiem-jakim-cudem-prof.-dr-hab.). Zostawiam to do wtorku.
Seksuologię umiem i rozumiem, mam nadzieję, że ten stan utrzyma się do jutrzejszego zaliczenia.
W kwestii ekofizjologii zwierząt jesten na dobrej drodze, dobrze, że noc jeszcze młoda.

Ucho mnie boli, moje kolczykowe pragnienie zaczyna się na mnie mścić. 

Poza tym weekend mimo kosmosu w pracy, był wspaniały.
Przyjemny piątek, intensywna sobota, leniwa niedziela.
W piątek gotował Kuba. W sobotę Patrycja. W niedzielę ja. 
Sobotni poranek był uroczy- zawinięta w kocu, za oknem śnieg, w ręce kubek kawy, którą ktoś-dla-mnie-zrobił.
To nie jest tak, że zrobiono dla mnie kawę pierwszy raz, ale może już nie umiałam tego doceniać w poprzednim związku. Za co przepraszam. 
Niedzielny poranek przegapiłam, ale popołudnie bylo cudowne. Wieczór naukowy.

Według facebooka ja i mężczyzna, z którym byłam przez 6 lat nie jesteśmy już nawet znajomymi. Życie toczy się z zawrotną prędkością. 

Teraz jest czas na to, żeby iść na przód. Nie oglądać się za siebie. Zresztą "cel" jest tak jasny i wyraźny, że czuję się, jakbym zjeżdżała po tęczy prosto do garnka pełnego złota. Na drugim jej końcu Ktoś zostal, wiem. Ale zbyt dlugo wdrapywałam się na górę- wtedy on nie chciał iść ze mną, a teraz jestem już za daleko, żeby wrócić. 


Wyspowiadałam się, więc wracam do nauki. Pieprzony, cholerny kaganek oświaty... Który raz już to powtarzam?


skomentuj (3)


Strona główna