Cześć, to ja.

2012-01-26 03:58:39

Twoja marnotrawna przyjaciółka.


Kiedy nie mogę zasnąć, czytam archiwum Twojego bloga, bo nasze wspomnienia są fajniejsze niż wszystkie książki Nabokova i Coelho, jakie udało się im stworzyć. 
Kiedy jestem dłużej w domu czytam Twoje listy, bo lubię kolorowe kartki, na których je pisałaś i bardzo mądre rzeczy, które już wtedy nosiłaś w swoim móżdżku, chociaż wiesz sama, że obie podjęłyśmy w naszym życiu sto głupich decyzji, których sobie wybaczyć nie można. 
Byłaś od początku, ale nie dotrwałaś do końca. Dlaczego?
W busie dałaś mi buziaka, zamiast rzucić się na mnie i zacząć piszczeć, albo zrobić jakąś inną dziwną rzecz.
Pamiętam dobrze Twój mały, niebieski telefon i Twoje długie, pachnące włosy. I uczulenie na mojego kota, którego już dawno nie ma.
Zawsze chodziłaś spać pierwsza i zawsze byłaś głodna. Nadal tak jest?
Na urodziny dostawałaś tulipany. Zaczęłaś używać tuszu do rzęs wcześniej niż ja. Zjadłaś wszystkie dziurki z ciasteczek. 
Wiecznie coś Ci się działo. Pamiętam, kiedy kupiłyśmy Ci lizaki, bo nie przyszłaś do szkoły, a dwa dni później odwiedzałyśmy Cię w szpitalu po wycięciu wyrostka. 
Leczyłaś moje stany depresyjne po każdej wizycie u fryzjera, powtarzając, że wcale nie jest tak źle. A kiedy Michał ściął włosy, obie zachwycałyśmy się jego nowym wyglądem. Gorzej było po zrobieniu tatuażu.
Miałaś 15, później trochę więcej lat.
Kolczyka, którego zrobiłaś, chowałaś pod włosami, żeby mama nie zobaczyła. I uwielbiałam czytać Twój pamiętnik.
Dla Ciebie zawsze, bezapelacyjnie byłam kutujką. Nie wiem, czy wtedy kiedykolwiek nazwałaś mnie inaczej.

Ja to doskonale wiem. Ludzie się rozstają, mijają, odchodzą, ale my chyba przesadziłyśmy.


skomentuj (4)


Strona główna